Wypowiedzi

Bogusław Sonik: To wyzwanie, na które nie byliśmy...

Trzeba stworzyć takie ustawodawstwo, które nie pozwoli na podobny proceder. Ale to tylko jeden z elementów walki z nim – musimy przede wszystkim wzmocnić system kontroli i egzekwowanie prawa - mówi o płonących składowiskach śmieci Bogusław Sonik, poseł Platformy Obywatelskiej i wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Ochrony Środowiska. „Super Express”: – Polska płonie. Tylko w tym roku doszło do 70 pożarów składowisk śmieci. Rząd widzi w tym wszystkim celowe działania i wypowiada wojnę kolejnemu wcieleniu „mafii śmieciowej”. Co pana zdaniem się dzieje?Bogusław Sonik: – Prawdą jest chyba to, że w momencie, gdy Chiny zamknęły swój rynek dla importu śmieci, ich fala ruszyła do Polski. Tym bardziej, że w Unii nie mamy granic, więc w dużej mierze w sposób niekontrolowany napływały do nas. Pojawia się pytanie, czemu wydawano pozwolenia na takie składowiska i pozwalano na ten proceder.

"Super Express", 30 maja 2018

Poseł domaga się pilnych działań w sprawie pożarów...

Zakaz importu śmieci do Polski, kontrole wysypisk i wyższe kary za podpalanie składowisk - poseł Bogusław Sonik, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, oczekuje pilnych działań od rządu w związku z serią pożarów na składowiskach odpadów. Trzy interpelacje w sprawie masowych pożarów składowisk odpadów wystosował do rządu poseł Sonik. Domaga się od rządu wprowadzenia zakazu importu śmieci do Polski i zmian legislacyjnych uszczelniających system gospodarowania wysypiskami i zwiększających kary za naruszanie prawa. „Czy w Polsce nie należy wprowadzić pilnego zakazu importu śmieci, by Polska nie stała się śmietnikiem Europy? Ponadto zwracam się z pytaniem, czy nie powinny zostać wprowadzone zmiany legislacyjne uszczelniające system gospodarowania wysypiskami i zwiększające kary za naruszanie prawa?” – pisze poseł Sonik w interpelacji do ministra środowiska Henryka Kowalczyka. Od ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego Sonik domaga się, by wprowadził wzmożone kontrole składowisk odpadów w Polsce. Poseł Sonik chce też, by prokuratora zbadała wszystkie przypadki pożarów na składowiskach. W tym roku było ich 70. Tyko w ostatnich dniach doszło do czterech dużych wysypisk odpadów. „Z wypowiedzi prasowych Sławomira Mazurka – podsekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska – zawarta jest informacja, że prokuratura umarzała postępowania w sprawie pożarów składowisk albo były one uznawane za czyny o niskiej szkodliwości. W związku z powyższym zwracam się z pytaniem, czy przewiduje pan weryfikację prac prokuratury w tym zakresie. Ponadto proszę o informację, czy ministerstwo przewiduje wprowadzenie bardziej surowych kar za tego rodzaju czyny” – pisze w interpelacji poseł Sonik. Dziś minister środowiska, minister spraw wewnętrznych i premier Mateusz Morawiecki mają ogłosić, jakie działania podejmą wobec plagi pożarów składowisk odpadów.

"Gazeta Wyborcza"

Sejm: ponowna zmiana nazw ulic po wyrażeniu zgody przez...

Bogusław Sonik (PO) przypomniał, iż ustawa dekomunizująca przestrzeń publiczną przyjęta została rok temu niemal jednogłośnie. "Dzisiaj spór dotyczy procedury, która jest używana i poprawka, którą zgłosiłem miała na celu przedłużenie do 30 czerwca tego okresu negocjacji pomiędzy IPN a radami gmin; a także skłonienie tych rad gmin, które jeszcze nie podjęły działań, aby to zrobiły". Sonik stwierdził, że zmieniono już ok. 60-70 proc,. nazw ulic. "Mam pytanie do wnioskodawcy, czy potwierdza pan, że istnieje około 700 nazw, na które IPN nie odpowiedział, czy należy zmienić te nazwy?" - zapytał. Całość dostępna w linku poniżej

forsal.pl

Sonik o rekordowych wynikach PiS-u: "Coś niedobrego...

Trzeba się od tego trochę oderwać i przygotować się na to, że ostateczne decyzje zostaną podjęte przy urnach wyborczych — mówi portalowi wPolityce.pl Bogusław Sonik, poseł PO. wPolityce: W najnowszym sondażu PiS może liczyć na 50-procentowe poparcie. Jak ocenia Pan ten rekordowy wynik? Bogusław Sonik (PO): Takiej multiplikacji sondaży jeszcze nie spotkałem, choć interesuję się polityką od lat – nie tylko polską, ale również francuską. Coś niedobrego dzieje się w polskiej polityce, bo co tydzień są po 2-3 sondaże. W jakim celu? Żeby sterować polską polityką? Trzeba się od tego trochę oderwać i przygotować się na to, że ostateczne decyzje zostaną podjęte przy urnach wyborczych. Należy jednak brać pod uwagę reakcję i tendencje obywateli i dostosowywać do tego swój program. A może częste publikowanie sondaży jest dzieckiem dobry internetu, w której liczba codziennych informacji jest ogromna. Ale co to za informacja? Sondaż publikowany co 2-3 dni? Rozumiem, raz na kwartał… Natłok newsów internetowych nazwałbym raczej sieczką informacyjną. Dobrą decyzję podjął prezydent Francji Francois Macron, który zakazał używania smartfonów w szkołach. Może dzięki temu wzrośnie czytelnictwo, ale wróćmy do polityki. Czy Platforma Obywatelska odczuwa niepokój? W końcu tyle mówi się o „zagrożeniu demokracji”, ale słupki poparcia wskazują, że Polacy nie podzielają tej opinii. To kwestia języka, którego się używa, przyzwyczajenia obywateli, którzy są zadowoleni, że mamy wzrost gospodarczy, poziom życia rośnie, a świadczenia społeczne są rozbudowane. Przez to mniejszą uwagę zwracają na strukturalną dewastację instytucji publicznych. Przyznaje Pan, że duże programy społeczne jak „Rodzina 500 plus” to osiągnięcie rządzących? Zdecydowanie tak. Pytanie tylko, jak wpłynie to na równowagę budżetową. Wydaje się to nieuniknione. Z tego względu ludzie są gotowi przymknąć oko na dewastację instytucji publicznych, ponieważ nie odczuwają tego procesu na co dzień. A może pretensje należy mieć do poprzednich rządzących, którzy zaniedbali obszar polityki społecznej? Sytuacja wygląda trochę inaczej. Polskie rządy od lata wydawały duże pieniądze na pomoc socjalną, ale może nie było to tak odczuwalne jak świadczenie wypłacane w ramach programu „Rodzina 500 plus”. Każdy rząd może coś poprawić, coś ulepszyć. Nie zgadzam się jednak z opinią, że była jakaś przepaść i czarna dziura. Sytuacja nie zmieniła się za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale pod wpływem procesu rozłożonego w czasie – każdy z rządów coś dokładał. Znalazł się jednak sposób, który okazał się bardziej przekonujący. Na wyobraźnię wyborców może również zadziałać sprawa caracali. Śmigłowce, które miały trafić do polskiej armii, są uziemione. Na szczęście nie trafiły… Z tego, co słyszałem rząd uzasadniał odstąpienie od transakcji brakiem porozumienia ws. offsetu. Nie słyszałem, żeby wtedy mówiono, że są jakieś wady. Francuska prasa rozpisuje się jednak o skandalu w armii… Ale to wiedza, którą mamy dopiero dzisiaj. Intuicja może być skutecznym narzędziem również w negocjacjach. Być może… Rozmawiał Aleksander Majewski

"wPolityce.pl"

Bogusław Sonik w #RZECZoPOLITCE (Rzeczpospolita)

Zaproponowany przez wiceministra Patryka Jakiego projekt ustawy reprywatyzacyjnej zapewne zmieni wiele w całej Polsce, ale mam wątpliwości: taką ustawę powinien prezentować premier - mówił poseł PO Bogusław Sonik. Rozmowa rozpoczęła się od problemów reprywatyzacji w Krakowie. - Kraków to właściwie nie reprywatyzacja, tylko oddawanie kamienic właścicielom, przynajmniej tak to powinno wyglądać. Po wojnie komuniście nie przejmowali kamienic w sposób uporządkowany, tylko wchodzili i zajmowali je, nie troszcząc się o żadne wpisy formalne. Po 1989 roku właściciele zgłaszali się do sądów i sądy im te nieruchomości oddawały. Została jednak cała gama  nieruchomości o niejasnym statusie, szczególnie chodzi o mienie pożydowskie. Zaczęły grasować różnego rodzaju szajki, które wyłudzały kamienice. Posługiwano się papierami i pieczęciami, które ocalały we Lwowie. Pierwszy proces, w którym skazano taką szajkę, odbył się 15 lat temu - mówił poseł. Całośc rozmowy dostępna w linku poniżej.

"Rzeczpospolita" 12 października 2017

Bogusław Sonik: Potrzebna weryfikacja reprywatyzacji od...

Istotne jest by w tzw. reprywatyzacji dokonano weryfikacji spraw od 1989 r. - mówi rp.pl Bogusław Sonik, poseł PO z Krakowa, który wiele razy interweniował w sprawie dzikiej reprywatyzacji w tym mieście. Minister Ziobro rozważa rozszerzenie działalności Komisji Weryfikacyjnej także na reprywatyzację w Krakowie, a nawet na inne miasta, choć tam dekretu Bieruta nie było. Jak Pan ten pomysł ocenia? Bogusław Sonik (poseł PO z Krakowa): Przypadek Warszawy, której tylko dotyczy dekret Bieruta jest marginalny w skali kraju. Rozszerzenie działań Komisji Weryfikacyjnej miałoby sens, jeśli pozwalałoby wznowić postępowania reprywatyzacyjne w sprawach w których nastąpiło przedawnienie. A może lepszy jest drugi pomysł, wręcz ruch ministra - powołanie zespołu prokuratorów, którzy mają zbadać reprywatyzacje w Krakowie. Takie zespoły powstały zarówno w Prokuraturze Regionalnej, interpelację w tej sprawie złożyłem w listopadzie 2016 r. do Ministra Sprawiedliwości, jak i w Prokuraturze Krajowej o co wnioskowałem we wrześniu tego roku. Ale istotne jest by dokonano weryfikacji spraw od 1989 r. W Krakowie na mój wniosek Prokuratura Regionalna dokonała przeglądu spraw karnych oraz postępowań cywilnych i administracyjnych z lat 2005 -2016, w których nie nastąpiło przedawnienie karalności czynów. W mojej ocenie przegląd powinien dotyczyć spraw od 1989 roku. Problem z reprywatyzacją dotyczy całej Polski i wynika z nieuregulowania problemów własnościowych, które wiążą się z II wojną światową i okresem powojennym. W tym z układami indemnizacyjnymi, które po wojnie były utajnione, a polegały na wypłacie odszkodowań za pozostawione mienie. Mieszkańcy Krakowa zgłaszali mi liczne przypadki związane z przejmowaniem kamienic, w tym tych, które powinny być własnością Skarbu Państwa. Chciałem poznać skalę problemu i wystąpiłem do Ministra Finansów. (...) Rozmawiał Marek Domagalski Całość rozmowy dostępna w linku poniżej.

"Rzeczpospolita", 11 października 2017

Nikt przez lata nie zajął się aferą w Krakowie. Poseł...

Bogusław Sonik, poseł Platformy Obywatelskiej opowiada o tym, jak w latach 90. zainteresował się sprawą tzw. dzikiej reprywatyzacji w Krakowie. Dlaczego zainteresował się tym tematem i czego udało mu się dowiedzieć na temat „przemysłu" odzyskiwania kamienic? W wywiadzie dla Fakt24 zdradza, ile udało się zarobić na procederze i jak działał przestępczy mechanizm. Fakt24: Ujawnienie afery z dziką reprywatyzacją w Krakowie, to w dużej mierze pańska zasługa. Bogusław Sonik, poseł PO: Sprawą nielegalnie pozyskiwanych kamienic zajmowałem się już w latach 90., gdy byłem w sejmiku. Już wtedy z krakowskimi urzędnikami interweniowałem w Ministerstwie Finansów. Domagaliśmy się wglądu do wszystkich dokumentów dotyczących wypłacania odszkodowań za przejęcie nieruchomości w Krakowie. Nie ujawniono jednak wszystkich adresów. Każda historia znana z Krakowa zdaje się być inna. Jest coś, co je łączy? – Wystarczyło przedstawić w sądzie dokumenty wskazujące na to, że jest się byłym właścicielem albo spadkobiercą. Warto pamiętać, że jeśli miasto zarządzało kamienicami, stawało się stroną w procesach. Od aktywności miasta i prawników zależało, jak będzie reprezentowany interes Skarbu Państwa. W drugiej połowie lat 90. napotykało się na największe trudności, bo nikt nie wiedział o zawarciu układów odszkodowawczych Polską a przedwojennymi właścicielami. Urzędnicy w końcu się jednak dowiedzieli. – Ktoś przypadkowo trafił na odpowiedni dokument. Stąd nasze interwencje w ministerstwie. Nikt wcześniej nie zajął się rzetelnie tą sprawą. Choć wypłacono kilkanaście tysięcy odszkodowań, ilość wpisów administracyjnych stwierdzających ten fakt była śladowa. I tak jest do dzisiaj. W księgach wieczystych znajdziemy niecałe 600 wpisów! To idealne pole do nadużyć dla oszustów! – Jest wielce prawdopodobne, że zawodowi handlarze kamienic uzyskiwali te informacje, a one pomagały im robić później interesy. W odróżnieniu od urzędników, znali nazwiska i adresy przedwojennych właścicieli. Powstał cały przemysł zajmujący się poszukiwaniem osób o tym samym nazwisku, które nosili prawowici właściciele! To metoda „na bliźniaka” jaką opisaliśmy na łamach Faktu. – Zajmowały się tym kancelarie prawnicze na Zachodzie. Niekiedy poszukiwano też prawdziwych spadkobierców i odkupowano od nich za grosze pełnomocnictwa i prawa do nieruchomości, choć były za nie już wypłacone odszkodowania. Ile zarobiono na tym „przemyśle"? – Każda kamienica to kilkanaście milionów złotych. Sprawa sięga więc setek milionów! Po naszej publikacji o kulisach reprywatyzacji w Krakowie, Zbigniew Ziobro zapowiedział powołanie specjalnego zespołu prokuratorskiego, który zajmie się procederem. Liczy pan, że uda się wreszcie rozwiązać ten problem? – Śledczy mają w rękach wszystkie instrumenty. Ale pamiętajmy, że wiele spraw zdążyło się przedawnić. Proceder trzeba przede wszystkim najpierw opisać i ujawnić, kto brał w nim udział. Dotychczas brakowało odważnych, by się tym zająć. Jakub Szczepański

"Fakt", 6 października 2017 r.

Bogusław Sonik: Jadwiga Emilewicz to tajna broń Jarosława...

Żartobliwie można powiedzieć, że Jarosław Gowin posuwa swoje pionki coraz dalej - tak gość Radia Kraków, poseł PO Bogusław Sonik komentował inicjatywę wicepremiera. Gowin zaproponował, by kandydatką Zjednoczonej Prawicy w wyborach na prezydenta Krakowa była wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz. "Jej czas może nadejść za kilka lat, jeszcze nie w tej kadencji" - mówił poseł Sonik w porannej rozmowie Radia Kraków. Przyznał, że PO rozpatruje trzy możliwe kandydatury - jego, europoseł Róży Thun oraz senatora Bogdana Klicha. Całośc rozmowy dostępna pod linkiem znajdującym się poniżej.

Radio Kraków

Wypowiedź Posła Sonika w sprawie upamiętnienia 40....

Sprawozdanie Komisji Kultury i Środków Przekazu o poselskim projekcie uchwały w sprawie upamiętnienia 40. rocznicy śmierci Arcybiskupa Antoniego Baraniaka, ˝Żołnierza Niezłomnego˝ Kościoła (druki nr 1673 i 1682). Poseł Bogusław Sonik:     Abp Antoni Baraniak, biskup niezłomny, bohater, w pełni zasługuje na upamiętnienie, dlatego też klub Platformy Obywatelskiej popiera tę uchwałę.     Warto na początku przybliżyć sytuację polskiego Kościoła w czasie stalinizmu. Władze komunistyczne podjęły zdecydowaną walkę z Kościołem wczesną jesienią 1947 r. Realizowały ją praktycznie bez przerwy aż do 1956 r. Przebiegała ona równolegle na dwóch płaszczyznach, a jej represyjny charakter stopniowo się potęgował. Z jednej strony komuniści dążyli do przejęcia kontroli nad całym życiem publicznym narodu i eliminowania wpływów Kościoła, co, jak uzasadniali, miało służyć postępowi społecznemu. Z drugiej zaś strony starali się wniknąć do wnętrza struktury kościelnej, by z pomocą posłusznych sobie jednostek zmienić ją w kolejne narzędzie służące zniewoleniu społeczeństwa. Władze stosowały w tej walce rozmaite środki: od form prawno-administracyjnych po przemoc i morderstwa. Według informacji historyków do 1953 r. więzionych lub wygnanych ze swoich diecezji było 12 biskupów, 4 księży rozstrzelano na podstawie wyroków sądowych, 37 księży było skrytobójczo zamordowanych, a 1 tys. księży przebywało w aresztach i więzieniach.     23 września 1953 r. nastąpiło uwięzienie Prymasa Tysiąclecia na podstawie wydanej dzień wcześniej uchwały Prezydium Rządu PRL, która zakazywała kard. Wyszyńskiemu pełnienia funkcji prymasowskiej i przebywania w Warszawie. Należy zwrócić uwagę, że uchwała ta nie została podpisana ani przez premiera, ani przez żadnego z jego wielu zastępców. Już wtedy, widać, obawiano się skutków internowania prymasa.     Prymas sądził, że to bp Antoni Baraniak zastąpi go w pełnieniu obowiązków, jednak już kilka godzin później także i on został zatrzymany. Bp Antoni Baraniak spędził ponad 2 lata w więzieniu mokotowskim na Rakowieckiej. Był poddawany fizycznym i psychicznym torturom, które miały doprowadzić do uzyskania informacji obciążających prymasa Wyszyńskiego. Bp Baraniak nie załamał się i nie uległ presji, przez co zniweczył plany komunistów, którzy chcieli w oparciu o jego zeznania wytoczyć proces prymasowi Wyszyńskiemu. Przesłuchiwany był 45 razy, nad jego złamaniem pracowało 31 funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Warto tutaj przypomnieć, że wielu z jego oprawców nigdy nie poniosło kary i żyje do dziś.     Natomiast w 2011 r. postępowanie w sprawie znęcania się nad nim zostało umorzone. Kuriozalnie uzasadniano, iż brakuje danych dostatecznie potwierdzających popełnienie tego czynu. Myślę, że warto by wrócić do tego śledztwa.     Po zakończeniu więzienia, po tym, kiedy opuścił więzienie, abp Baraniak organizował uroczystości milenijne w 1966 r. W czasie pełnienia posługi kapłańskiej, biskupiej wyświęcił 519 kapłanów diecezjalnych i ok. 200 kapłanów zakonnych, a także zainicjował 8 procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych. 23 października 1960 r. zdołał zamknąć diecezjalny proces dzisiaj już błogosławionego Edmunda Bojanowskiego.     Abp Baraniak zmarł 13 sierpnia 1977 r. w wieku 73 lat. Kard. Wyszyński podczas pogrzebu powiedział, iż abp Baraniak był dla niego osłoną. Na niego powiem spadały - jak powiedział kard. Wyszyński - główne oskarżenia i zarzuty, podczas gdy mnie w moim odosobnieniu przez 3 lata oszczędzano. Nie oszczędzano natomiast bp. Antoniego.     Mimo swej niezłomnej postawy abp Baraniak pozostał bohaterem w dużej mierze mało znanym. Okazją do przypomnienia o jego postawie była wydana w 2009 r. książka ˝Teczki na Baraniaka˝ abp. Marka Jędraszewskiego, a także film Jolanty Hajdasz ˝Zapomniane męczeństwo˝.     Przypomnę jeszcze, że za swoje zawołanie biskupie bp Baraniak przyjął słowa, które w jednoznaczny sposób opisywały jego biografię: ˝Daj mi duszę, resztę zabierz˝, co dotyczyło niezłomności zarówno w życiu, jak i w wierze. Dziękuję bardzo. (Oklaski). Posiedzenie nr 47 w dniu 13-09-2017 (2. dzień obrad).

Sejm RP